piątek, 23 sierpnia 2013

Gołąbki w liściach winogron

Jakiś czas temu jadłam rzecz niezwykłą. Malutkie gołąbki, zawinięte w kiszone liście winogron, duszone z  kiszoną kapustą i plastrami boczku. Pani Domu podała to danie z kwaśną śmietaną. Smak ten powracał do mnie co jakiś czas, nie mogłam o nim zapomnieć. Na przełomie czerwca i lipca pozrywałam więc soczyście zielone, młode liście winogron i zalałam je solanką aby się ukisiły (przepis następnym razem). Wczorajszego wieczoru je nafaszerowałam a potem udusiłam na wolnym ogniu. Obecni zaświadczyli, że pyszne, więc dodaję przepis.


Składniki:


  • około 50 sztuk kiszonych liści winogron
  • 400-500 g mięsa mielonego (u mnie szynka)
  • 100 g surowego ryżu (np. paraboliczny, dziki wymaga dłuższego gotowania)
  • 2 cebule średniej wielkości (po jednej białej i czerwonej)
  • pęczek koperku
  • pęczek natki pietruszki
  • 3-4 gałązki mięty
  • sok z połowy cytryny
  • chlust oliwy (jakieś 3 łyżki)
  • sól i pieprz




Przystępujemy do wykonania farszu (najlepiej w jakiejś misce). Mięso mielone, drobno poszatkowane cebule, posiekaną zieleninę, ryż, sok z cytryny i oliwę mieszamy do połączenia się składników. Można łyżką czy ręką , jak kto woli. Całość doprawiamy sola i pieprzem, ja dodałam około łyżeczki soli i 3/4 łyżeczki pieprzu. Kiedy mamy już farsz, wyciągamy pierwszego liścia. Odwracamy go stroną z widocznymi "żyłkami"  do góry. Farsz nakładamy u podstawy liścia po czym zwijamy. Najpierw jeden bok, potem drugi i rolujemy.



Pamiętajcie, że ryż podczas gotowania troszkę zwiększy objętość, dlatego nie zwijamy bardzo ciasno (po którymś z kolei już idzie zgrabnie). Zwinięte gołąbki układamy w garnku warstwami, koniecznie blisko siebie aby nie straciły kształtu podczas gotowania (ja wcześniej dodatkowo wyłożyłam garnek liśćmi). Kiedy mamy już wszystkie ułożone, zalewamy wodą (powinna sięgać około 1-2 centymetrów ponad ostatnią warstwę). Całość odrobinę solimy i dodajemy łyżkę oliwy. Gołąbki w garnku dobrze jest przykryć talerzykiem lub mniejszą, niż średnica garnka, pokrywką. Wtedy i te na górze i na dole równo się ugotują. Dusimy na małym ogniu, około 30 minut od zagotowania.


My zjedliśmy je, jeszcze ciepłe, z tzatzikami (na zimno podobno też pyszne ale nie ostał się ani jeden żebym mogła sprawdzić). Na pewno w przyszłym roku ukiszę więcej liści. Kusi mnie mielony, wędzony boczek zamiast mięsa w farszu. A w zimie posmakujemy tychże gołąbków, tylko już duszonych (jak w oryginale) w kiszonej kapuście z plastrami wędzonki. Chętni?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz